|
BLOG
09 maja 2009, 17:28
Świętokradztwo w Wielką Sobotę!
W Wielką Sobotę udałem się na nabożeństwo do wrocławskiej katedry. Po ceremonii postanowiłem skorzystać z ciepłego wieczora i przejść się po mieście. Zaniosło mnie aż na plac Wróblewskiego, tam obchody Liturgii Ognia jeszcze trwały, procesja obchodziła w milczeniu kościół św. Maurycego. I wtedy stało się coś niesamowitego. Do płotu okalającego świątynię zbliżyło się dwóch mężczyzn. Szli szybkim krokiem. Od razu zwrócili moją uwagę, bo nie wyglądali na pobożnych katolików. Nagle jeden z nich sięgnął do kieszeni.
„Judasze!” – zawołał strasznym głosem, wziął zamach i cisnął czymś w czoło kolumny wiernych. Lecący łukiem pocisk rozbłysnął w świetle latarni i rozpoznałem w nim monetę (sądząc po trajektorii lotu dwu lub pięciozłotówkę). Idący na przedzie ministranci rozpierzchli się w obawie, ale niosący za nimi święty baldachim mężczyźni nie złamali szyku. Gdzie spadł pieniądz, tego nie dostrzegłem. Napastnicy jak gdyby nic kontynuowali marsz wzdłuż kościelnego płotu, mijali procesję wyłaniającą się powoli zza sakralnego gmachu, oplatającą kościół niczym wąż. Tuż za księdzem sunęła czarna jak noc grupa zakonnic, a dalej rzesze parafian, nieświadome zajścia, które miało miejsce na czele kolumny. Akcja profanów musiała być skrupulatnie zaplanowana. Gdyby idący w dalszej części procesji prosty lud ujrzał zamach, profani nie uszliby z życiem. Nawet płot chroniący świątynię nie powstrzymałby świętego gniewu. Ten czyn, tak nie pasujący do wizerunku katolickiej Polski, rozjątrzył we mnie wiele pytań. Czy był to chuligański wybryk? Czy zwiastun zmasowanej rebelii przeciwko kaście kapłanów? Rzucona moneta i oskarżycielskie zawołanie „Judasze!” to znak, że na naszych oczach tradycja przestaje krępować naród, że pojedyncze atomy społeczeństwa odrywają się od katolickiego rdzenia, nie tylko w przypadkowym ateizmie, ale jakimś zorganizowanym i przemyślanym buncie. KOMENTARZE
1. 10 maja 2009, 15:30 "Akcja profanów musiała być skrupulatnie zaplanowana."
Jeżeli akcja była zaplanowana, to nie ma mowy o odrywaniu się "od katolickiego rdzenia" i o "zorganizowanym i przemyślanym buncie". 2. 10 maja 2009, 16:29 Wszystko wskazuje na to, że akcja była zaplanowana, bo gdyby moneta poleciała pół minuty później zobaczyliby to wszyscy wierni. A wówczas los profanów byłby przesądzony. Chociaż nie można wykluczyć, że był to zbieg okoliczności.
Niezależnie od tego, czy akcja była planowana od tygodni, czy pięć minut przed zamachem, czy w ogóle nie była zaplanowana samo jej zaistnienie wskazuje, że są ludzie, którzy nie boją się manifestować swoich negatywnych postaw wobec kościoła katolickiego. I to nie jest już taki bojaźliwy ateizm, wynikający z przekory albo lenistwa (typu „nie chodzę na mszę, bo mi się nie chce”). To był okraszony symbolizmem wyraz gniewu. Monetę w stadko ministrantów nie zaniósł wcale rzut, lecz wiatr zmian. 3. 10 maja 2009, 21:35 Wydaje mi się, że chcieli w ten sposób zademonstrować dwie rzeczy. Po pierwsze poparcie odejścia od polskiej waluty, a po drugie poparcie dla jak najszybszego wejścia Polski do strefy euro. 4. 12 maja 2009, 11:34 Może to byli reklamodawcy judaszy do drzwi wejściowych i rzucili takim judaszem?
A tak poważnie, może to czytelnicy "Nie" zaplanowali happening? DODAJ KOMENTARZ
|
AUTOR
ARCHIWUM BLOGA
KOMENTOWANE
CZYTANE
27.02.2009 (26) KOMENTOWANE
CZYTANE
|
![]() |