|
BLOG
26 czerwca 2009, 15:01
Neron i demokracja
Sienkiewiczowski Neron z „Quo Vadis” to człowiek i instytucja w jednym. Jako człowiek jest wyniesiony ponad etykę i prawo, wierząc we własną boskość sam jeden jest sędzią swoich czynów, sam określa, czym jest dobro i zło. W Neronie ścierają się dwie tendencje – zamiłowanie do piękna, do którego odwołuje się Petroniusz i najniższe instynkty, którym przypochlebia się Tygellin. Petroniusz i Tygellin są jak anioł i demon walczący o duszę Nerona.
Ale Neron to także instytucja. Powszechna zgoda, że wola Nerona jest ostateczną instancją gwarantuje ład w państwie. Rzymskie koterie nie walczą między sobą na ulicach, lecz konkurują o łaski władcy. Neron jest politycznym mechanizmem – otaczający go doradcy i sługusi wrzucają w jego głowę swoje postulaty, a szalony umysł trawi je i wypluwa decyzje. Wyroki Nerona bywają nieprzewidywalne jak rzuty kostką. Doradcy Nerona szukają sposobów na zaskarbienie jego przychylności. Ci, którzy wykażą się większym sprytem w przekonywaniu obłąkanego cesarza, wygrywają. Sienkiewicz w „Quo Vadis” dał świetne studium tyranii: tyrania nie jest władzą jednostki, ale rządami tych, którzy aktualnie cieszą się względami tyrana. Rzymska tyrania nie różni się znowu tak bardzo od naszej demokracji. Funkcję, którą kiedyś pełnił Neron, dzisiaj sprawuje tzw. lud, czyli wyborcy. Wyborcza masa to - obdarzony niestety szczątkową świadomością - tyran, tyran stojący ponad prawem, bo mający władzę to prawo dowolnie ustanawiać. Lud decyduje, kto będzie pełnił najważniejsze funkcje w państwie, a jego wola jest niepodważalna. Wyborcy są mechanizmem stabilizującym porządek. Grupy wpływu, podobnie jak w cesarstwie, zamiast wykańczać się w strzelaninach prześcigają się w uwodzeniu elektoratu. I podobnie jak u Sienkiewicza do serc i umysłów wyborców przemawiają Petroniusze i Tygellini grający na zupełnie innych strunach ludzkiej natury. KOMENTARZE
3. 27 czerwca 2009, 11:20 Hehe :) Biedny ten Jarek, teraz dostał z "ironii", być może jednak masa nie jest ograniczona szczątkową świadomością...? Lepiej byłoby to sprawdzić gdyby Petroniusz i Tygellin posiadali podobną zdolność komunikacyjną i potrafili porywać tłumy w takim samym stopniu, hmm... a może jednak wtedy byłoby to trudniejsze do sprawdzenia?. Czy dobry lider jest tylko sprawnym manipulatorem, czy jednak jest w nim coś więcej co sprawia, że zdobywa zaufanie ludu? 4. 28 czerwca 2009, 21:14 ależ to żadna ironia! naprawdę sądzę, że Jarek odwołuje się do tej lepszej części człowieczej natury. Gwoli ścisłości: sądzę, że nie ma żadnego czystego "Petroniusza" ani "Tygellina". Każdy polityk jest mieszanką obu. Rozchodzi się o proporcje. Takich, którym bliżej do Petroniusza można znaleźć w każdej partii, wymieniłbym tutaj Janusza Zemke, Jarosława Gowina.
Obstaję przy tym, że masa wyborcza obdarzona jest mizerną świadomością, o czym świadczy niska frekwencja w wyborach.
Dobry Lider? To pytanie do Szymona Gruszki, on się zajmuje sztuką przywództwa (: 5. 28 czerwca 2009, 23:50 "Obstaję przy tym, że masa wyborcza obdarzona jest mizerną świadomością, o czym świadczy niska frekwencja w wyborach"
Zgadzam się, że masa wyborcza obdarzona jest znikomą świadomością,
ale niska frekwencja świadczyć może akurat o czymś zdecydowanie przeciwnym.
Na przykład w ostatnich wyborach do PE całkiem świadomie i odpowiedzialnie dokonałem wyboru - o nie braniu w nich udziału. 6. 29 czerwca 2009, 12:03 itonai - co innego świadomość jednostek, a co innego świadomość społeczeństwa, na które te jednostki się składają. Sądzę, że gdyby elektorat znał swoją siłę, metodą prób i błędów poszukiwałby frakcji najskuteczniej zmieniającej rzeczywistość. DODAJ KOMENTARZ
|
AUTOR
ARCHIWUM BLOGA
KOMENTOWANE
CZYTANE
27.02.2009 (26) Zakłódkowany most (15) KOMENTOWANE
CZYTANE
|
![]() |